Wiersz dla mojego taty

Tańczący z wilkami

Jesteś dla mnie jak Van Gogh,
Doceniony po śmierci
Przeze mnie dla innych, którzy Cię nie znali.
Tańczący z wilkami swej rzeczywistości.
Gdy pytają jak tata, ?
Mówię, Był kochany, taki trochę inny niż przeciętny tata
To zaszczyt i radość z momentu poznania.

Pieniądze dla Ciebie nie miały znaczenia
Zresztą ich nie miałeś, bo Ci je zabrali
Ci, dzięki którym z głodu jadłeś trawę
Szpaki, na kolację, tego zjeść nie mogłeś …
Wilki znałeś dobrze, nie jak inni z baśni
Przychodziły do Ciebie, pokazać swój taniec.
Miałeś w sobie więcej,
Czego nic nie zmierzy
Zostawiłeś to we mnie, innym na pamiątkę.

Pismo i  charakter napisany piórem
Poprawną wymowę i skrzypce stuletnie
Pianino rozstrojone i zapiski mamy
Stara książka, podporucznik, weteran wojenny
Odznaczenia i aparat sprzed wojny
Twoje talizmany
Parkiet bez lakieru, opowieści o kresce
Jako pierwszy Twój motor, prawo jazdy i radio
i marzenia o tym, by zostać malarzem
Martwa natura i książki, przekazane w darze.
Konstruktor i pedagog
Mówiłeś co to Polska i jak dbać o Ziemię.
Nauczyłeś jak kochać dzieci
Nie za coś, czy po coś
Tak po prostu, że mówią, cieszą się i rosną
Co im przekazywać.

Psy wpatrzone w Ciebie szukały schronienia.
Koty grzały stopy.
To Twoi wspólnicy
Szanowałeś krowy, ptaki i Planetę
Świadomy człowiek wtedy
Jeden pośród wielu.

Dałeś mi aparat i składany rower
Łyżwy, wrotki, czas

To było bezcenne
Byleś zawsze przy mnie, gdy byłam w potrzebie
Wstawałeś raniutko, by nagrzać samochód
Bym mogła do pracy pojechać daleko.
Częstowałeś winem moje koleżanki, uczyłeś co szkodzi
Cichy i cierpliwy, trzymaliśmy sztamę
Czułeś, jaka jestem
Jakby z Twego świata
Dzisiaj dla niektórych jak z innej planety.
Nie mogłam zrozumieć co do mnie mówiłeś
Przyjąć , co mi dajesz
Nie mogłam docenić
Zabiegana z czasem podzielonym wszędzie.
Gdy przestałeś mówić
Mówiłeś oczami i jednym ruchem ręki
Rozumiałam wszystko
Byliśmy jak tandem i porozumienie
Dogadaliśmy się wcześniej.

By po latach zrozumieć
i uczyć swe dzieci.
Wiesz ?
One są jak ja wtedy
Niczego nie chcą słuchać
bo nie mają czasu.
Dzisiaj jesteś dla mnie
Wspaniałym przykładem
Cichym bohaterem mojego istnienia
Światłem i uśmiechem
Pięknym drogowskazem.

Mogliby się od Ciebie uczyć chętni,
Ich dziś nikt nie uczy
Komercja prym wiedzie, koncerny wtórują.
Pozostał  niedosyt w mojej egzystencji
Mogłam kochać Cię lepiej, gdy byłeś obecny.
 Iza

Wiersz mojego taty

Tęsknotą i marzeniem znaczysz dzień wielki.
Tu i ówdzie rozwija się kwiat prawdy i radości.
Myśli nasze sięgają w minioną przeszłość, są za kotarą piękna.
Oto przyszła upragniona chwila lekkich wydarzeń.
Solidarni byliśmy zawsze, lecz brakowało nam do tego szczęścia.
Podniesiona dłoń spracowanych rąk.
Budowaliśmy to co uległo zapomnieniu.
Wiarą świętych słów Ojczyźnie oddaliśmy wszystko,
nawet życie skąpane we krwi.


Rajmund Duniec

Moja babcia Maria Duniec (przedwojenna nauczycielka z Drohobycza ) pisała tak…

,,Na Postoju,, Wierzmy, wygnańcy z gniazd wyrzuceni

Niedola nasza w radość się zmieni,

Choć oczy nasze zalane łzami

Przecież swą biedę zwalczym my sami

Stwórca na niebie skarg dzieci słucha

Skończy się wreszcie ta zawierucha.

Tylko w tej próbie nie chylmy czoła

Niech nam przyświeca ta myśl wesoła,

ta moc i wiara i hartu siła, że jeszcze będzie

,,Ta co nam miła,,

Powrócim zdrowi, silni i cali,

Powrócim starzy, młodzi i mali,

Podążym znowu w strony kochane,

uprawiać będziem znów złote łany

To co stracone odżałujemy,

co zaś zniszczone odbudujemy

Nadal nad nami łaski Bożej potęga

przyszłości Polski błękitna wstęga

Chwila powrotu i ocalenia

osłodzi wszystkie nasze cierpienia,

złagodzi wszystkie krzywdy, niedole

Wykrzesać zdoła w nas silną wolę,

wolę przeżycia no i przetrwania,

w on wielki cudny dzień zmartwychwstania

na szali prawdy i miłosierdzia

już się powoli cud nasz utwierdza.

Więc nie upadniem, nie zgubim siebie,

powrocim wszyscy jak Bóg na niebie.

Maria Duniec Rękopis zawiera 150 stron maszynopisu. Przechowywany był w skrytce w mieszkaniu przez dziesiątki lat..Przewożone w ukryciu bo zawierał niewygodne prawdy W czasach ,,komuny,, groziło jej więzienie a nawet ryzykowała życiem. Aby to napisać , kupowała ołówki i wykorzystywała skrawki map, gazet i papieru .Aby je kupić sprzedawała swoje suknie .

Zatem zacznijmy doceniać i kochać to co mamy .